Kielczanom mówimy: na zdrowie!!! Guerilla gardening w Kielcach

06/05/2013 1

Można powiedzieć, że to wariactwo. Tak to przynajmniej wygląda na pierwszy rzut oka: grupa kilkunastu osób zbiera się nocą w centrum miasta i po cichutku, uważając by nie zostać dostrzeżonym, zabiera się za sadzenie kwiatków w pustych miejskich klombach i gazonach. Zapytacie: o co chodzi? To chyba oczywiste – chodzi o to, żeby było ładnie! Żeby publiczna przestrzeń była zielona, kwiatowa, energetyzująca, lepsza i piękna. I żeby taka była już teraz – bez oczekiwania na lepsze czasy, kiedy to urzędnicy przestaną wykręcać się kryzysem i brakiem pieniędzy na nasady. Bez załatwiania formalności, zgody z urzędu, nie czkając na nikogo i angażując własne środki. Takie własnie „szaleństwo” wydarzyło się w Kielcach, w ostatnią sobotnią noc. Inicjatorem i sprawcą wydarzenia był niejaki Michał B., znany w światku florystycznym „kwiatowy” zapaleniec i wichrzyciel 😉

Akcja kielecka nie jest jednak ani pierwszym, ani jedynym tego typu wydarzeniem. Guerilla gardening czy też partyzantka ogrodnicza to rodzaj ruchu, który trwa już od jakiegoś czasu na świecie, a jego początki są trudne do określenia. Wiadomo jedynie, że samą nazwę wymyśliła mieszkanka Nowego Jorku, która wraz z grupą znajomych sadziła drzewa, krzewy, kwiaty w jednej z podupadających dzielnić miasta. Co ciekawe miejsce to stało się ogrodem, który istnieje do dziś i nosi nazwę założycielki (lizchristygarden.org).

Partyzantka ogrodnicza jest więc inicjatywą całkowicie obywatelską, w ramach której sadzi się roślinność tam, gdzie jej brakuje, gdzie powinna być i oczywiście tam, gdzie jej chcemy. Może to być np. niezagospodarowana przestrzeń pod blokiem – jak na warszawskich Kabatach, gdzie pusty plac został obsadzony ponad setką drzew! Stało się to za sprawą jednego z mieszkańców, który po nieudanych próbach w urzędzie dzielnicy zaapelował w końcu do mieszkańców, by wspólnie przekształcić pustą przestrzeń w park. Partyzanci miejscy zwykle jednak działają na mniejszych przestrzeniach – wyszukują brzydkie i zaniedbane kawałki terenu, puste klomby, ronda – miejsca, które wydają im się odpowiednie do obsadzenia.

W wypadku Kielc sprawa jest o tyle wyjątkowa, że wybrano miejsca najbardziej reprezentacyjne, które zdecydowanie powinny być oczkiem w głowie lokalnych urzędników. Niestety w tym roku na kwiaty nie było miejsca w miejskim budżecie. Pan Michał postanowił jednak, że tak być nie może i za pomocą mediów społecznościowych zebrał kilkunastoosobową grupę chętnych. Ekipa spotkała się w sobotni wieczór i szybciutko uporała się z „zielonymi” skrawkami kieleckiego rynku obsadzając je żółtymi bratkami. Nastepnie zajęli się główną ulicą w okolicach Teatru im. S. Żeromskiego, gdzie zagospodarowano aż 18 gazonów! Jak napisała jedna z uczestniczek, Hania:

Niektórzy nocni przechodnie zauważali :))) Zaglądali do gazonów… Wszyscy potrzebujemy energii… Dobrej energii… Rośliny mają ją skumulowaną w korzeniach, dzielą się nią chętnie, niczego nie oczekując w zamian… Za to kochamy kwiaty:)) Kielczanom mówimy: na zdrowie!!!”

Można nie robić nic, albo można zrobić cokolwiek. Nie da się, czy się da – to już zależy od nas samych, a przypomniał nam o tym Michał Bursig z ekipą kilkunastu zapaleńców. W tym miejscu chcielibyśmy w jego imieniu podziękować ogrodnikom, którzy wsparli akcję. Panom: Janowi Otawskiemu i Wiesławowi Wolskiemu z Kranowa oraz państwu Marii i Mirosławowi Bartosik z Kielc. Dziękujemy!

O autorze
Red

Red

Dostarczamy treści dla florystów, właścicieli kwiaciarń i freelancerów. Masz coś do powiedzenia o florystyce i chcesz się tym podzielić z innymi miłośnikami kwiatów? Dowiedz się jak dołączyć do grona autorów. O autorach forumkwiatowe.pl

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Kielczanom mówimy: na zdrowie!!! Guerilla gardening w Kielcach"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
trackback

[…] …potem do majowych, nocnych akcji przystąpili kwiatowi partyzanci, o których głośno było na forum ogólnopolskim… […]

wpDiscuz