Nie płać ZUSu, nie rejestruj firmy, zlecenia rób w garażu. To będzie legalne!

07/10/2017 1

W branży kwiaciarskiej nie jest dobrze. Kwiaty przestały być towarem pożądanym, moda na nie jest mało widoczna, coraz rzadziej są kupowane na prezent, a klienci coraz chętniej sięgają po różne zamienniki, takie jak wino czy czekoladki. Czasy, gdy klienci tłumnie przychodzili po kwiaty przy każdej możliwej okazji to zamierzchła przeszłość. Co gorsza, pojawiła się mocna konkurencja w postaci sklepów wielkopowierzchniowych. Jak to wpłynęło na kondycję całej branży – możecie ocenić ze swojego punktu widzenia. Według mnie skutki tego widać gołym okiem.

Z moich obserwacji i rozmów, które prowadzę z florystami wynika, że częstą przeszkodą w prowadzeniu kwiaciarń jest niski kapitał własny ich właścicieli, niewielka powierzchnia lokali, w których prowadzona jest działalność, braki w edukacji florystycznej, a także niska świadomość konsumentów. Branży nie pomaga też brak realnego wsparcia ze strony organizacji branżowych. Oczywiście jest też całkiem spora grupa biznesów, które radzą sobie w obecnych warunkach, i to całkiem nieźle. Właściciele tych dobrze prosperujących interesów przyznają jednak, że proste pomysły już dawno przestały być wystarczające, a walka o klienta wymaga bardziej przemyślanego działania wspartego ciągłym dostępem do finansowania.

fot: Kwiaciarnia Prosta Forma

A więc… Czy warto otwierać (legalną) kwiaciarnię?

 
Bez kapitału? Na pewno nie. Kwiaciarnia to biznes jak każdy inny, wymagający inwestycji, księgowości, działań marketingowych, dobrej logistyki, a oprócz tego umiejętności florystycznych i zaawansowanej wiedzy o towarze jakim się handluje. Co gorsza, coraz częściej trzeba konkurować z osobami, które działają sezonowo lub wyłącznie na zlecenie „zabierając” zlecenia właścicielom kwiaciarń. Niesprawiedliwe? Nie, takie są prawa rynku. Często w ten sposób zaczynają działać ci, którzy przez wiele lat prowadzili kwiaciarnię, ale przestała ona przynosić wystarczające zyski (lub przynosiła straty).

Prawda o mikro biznesie florystycznym często niestety wygląda tak, że gdy przedsiębiorca stwierdza, że już nie da rady płacić składek, przechodzi do szarej strefy. Tam jest w stanie dalej realizować część zleceń i próbować jakoś przetrwać z nadzieją na lepsze jutro. Według ostatnich dostępnych danych GUS z 2014 r.,  w szarej strefie pracowało 711 tys. Polaków z różnych branż. Dorabiają w ten sposób na przykład fryzjerki (strzygą w domach) czy robotnicy prowadzący drobne prace wykończeniowe i naprawcze (często dorywczo) oraz, o czym coraz częściej na głos mówi się w branży, floryści realizujący zlecenia – na przykład ślubne. Przeciętny dochód miesięczny z pracy nierejestrowanej wynosi według różnych szacunków około 842 zł. Gdyby ktoś chciał opłacić obowiązkowe składki od tej kwoty, musiałby dopłacić do interesu.

Od nowego 2018 roku jest jest szansa na zmianę tej sytuacji. Wicepremier i minister finansów w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, Mateusz Morawiecki przedstawił długo wyczekiwaną „Konstytucję biznesu”, czyli pakiet zmian dotyczących zasad prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Mają być one najkorzystniejsze dla początkujących i drobnych przedsiębiorców, czyli brawo MY.
 

Firma bez rejestracji i bez składek na ubezpieczenie ZUS

 
Jak mówił wicepremier Mateusz Morawiecki, jest to propozycja dla pracujących dorywczo, dla sprzedających przez internet, dla dorabiających studentów, handlujących na targu raz na tydzień tzw. zieleniną. Jest nią działalność nierejestrowana do 1 tys. zł miesięcznie. Będzie to zupełnie nowa forma, której nie było dotychczas w naszym porządku prawnym.

Działalność nierejestrowana będzie możliwa do połowy minimalnego wynagrodzenia miesięcznego, czyli do poziomu 1 tys. zł. Zmiany mają wejść w życie od stycznia 2018 r. Razem z nią resort rozwoju chce wprowadzić jeszcze jedną zmianę. Tutaj cytat z wypowiedzi wiceministra rozwoju Mariusza Haładyja:

Proponujemy, aby osoby prowadzące działalność gospodarczą, których przychody nie przekraczają 50 proc. minimalnego wynagrodzenia, czyli obecnie 1 tys. zł, nie musiały rejestrować swojej działalności i tym samym płacić składek na ZUS.

Brzmi zachęcająco, prawda? To jednak nie koniec proponowanych zmian.

źródło: dorzeczy.pl

6 miesięcy bez składek ZUS dla nowej firmy

 
Jeżeli przedsiębiorca zdecyduje się na podjęcie wyzwania jakim jest otwarcie i prowadzenie działalności gospodarczej, może liczyć na przywileje. Od nowego roku ma być wprowadzona tzw. „ulga na start” dla osób otwierających działalność. Dzięki niej osoby rozpoczynające biznes przez pierwsze pół roku działalności nie miałyby w ogóle płacić składek na ZUS. Po tym okresie, tak jak dziś mieliby zniżki przez dwa lata. Rząd zapowiada bowiem utrzymanie obecnej dwuletniej ulgi dla stawiających pierwsze kroki w biznesie (obecnie zamiast 1172,56 zł na ZUS i składkę zdrowotną nowi przedsiębiorcy mogą przez dwa lata płacić jedynie 487,90 zł). Jest też pewna wada tej regulacji, bo przy korzystaniu z półrocznego zwolnienia z opłacania składek ZUS na starcie działalności, przedsiębiorca bierze na siebie ryzyko wypadku przy pracy, ponieważ nie dostanie żadnego świadczenia z ZUS.

„Ulga na start” to ogromna zmiana, która – cytując wicepremiera Morawieckiego – pozwoli młodym przedsiębiorcom na rozwinięcie swojego biznesu, sprawdzenie swoich sił w prowadzeniu własnej działalności gospodarczej, bez obciążeń wynikających z tytułu składek na ZUS.

Podsumowując, 2018 rok zapowiada się interesująco. Nowe przepisy mają zachęcać do otwierania działalności gospodarczej i wychodzenia z szarej strefy. Stymulatorem do tego mają być w/w regulacje oraz min. zapowiedzi zwiększenia kwoty wolnej od podatku czy deklarowany powrót do zasady „co nie jest prawnie zabronione jest dozwolone”. Czy to pomoże w codziennej walce przedsiębiorców o swoje miejsce? Zobaczymy. Dla osób prowadzących mikro działalność, których nie stać na płacenie składek ubezpieczeniowych i podatków, jest to krok w dobrym kierunku. Zupełnie innym aspektem tego typu regulacji jest konkurencyjność nowych podmiotów dla firm działających już na rynku. Zmiana ta raczej nie ucieszy osób, które prowadzą kwiaciarnie i radzą sobie w biznesie florystycznym – rośnie bowiem ryzyko konkurencji, która z uwagi na niskie koszty działalności będzie mogła sobie pozwolić na zaoferowanie niższych cen swoim klientom.

O autorze
Janusz Błaszczyk

Janusz Błaszczyk

Współzałożyciel i Redaktor Naczelny forumkwiatowe.pl - portalu dla florystów i nie tylko. Absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego. Z florystyką związany od 1989 roku. Na stałe mieszka i pracuje w Krakowie... Więcej o autorach ForumKwiatowe.pl...

Komentarze
  • kasia#1

    21/10/2017

    dla mnie super, mogę legalnie pracować w garażu i sprzedawać w necie.

    Odpowiedz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany. *