28/01/2023 (aktualizacja: 12/04/2026)
Pierwsze skojarzenia z Holandią? Tulipany, a później ser i wiatraki?.
Holandia nie jest jednak ojczyzną tulipanów, za tę prawdziwą uznaje się Turcję. Sułtan Ahemt III posiadał wielki ogród, w którym uprawiane były tulipany zarówno rodzime jak i sprowadzane. Z powodu miłości sułtana do tych pięknych kwiatów, okres jego panowania został nazwany „Wiekiem Tulipanów”.

Prawdopodobnie do Europy Zachodniej tulipany sprowadził w 1554 r. Aughierius Ghislain de Busbecq, który był ambasadorem Imperium Osmańskiego na dworze Ferdynanda I. Natomiast pewne jest, że uprawiał je Charles de L’Écluse (zwany Clusjusem) w ogrodzie botanicznym w Wiedniu w 1573 r., a następnie od 1594 r. w Holandii, w ogrodzie botanicznym Uniwersytetu w Lejdzie. W Holandii rok ten jest uważany za początek rozwoju przemysłu tulipanowego.
Mimo, że krajem pochodzenia tulipanów jest Turcja, to Holandia jest największym na świecie dostawcą cebul, oraz czołowym producentem kwiatów tej pięknej rośliny. Nawet 6 mld. ich cebulek eksportuje rocznie około 400 ogrodników.
Narodowy Dzień Tulipana
Nie dziwi zatem, że to właśnie w Holandii kwiat ten ma swój narodowy dzień, który przypada na trzecią sobotę stycznia. W dniu tym hodowcy tworzą kolorowy ogród z 200 tys. szklarniowych tulipanów.



W poprzednich latach miejscem aranżacji ogrodu był Plac Dam w Amsterdamie. W tym roku tulipanowy ogród rozkwitł w pięknej lokalizacji Museumplein, pomiędzy Muzeum Van Gogha, Rijksmuseum, Stedelijk Museum i Concertgebouw.
Narodowy Dzień Tulipanów corocznie przyciąga kilkanaście tysięcy turystów i mieszkańców Holandii.
Przy muzyce lokalnych kapel, dzieci, młodzież i dorośli, zrywają w tulipanowym ogrodzie, naręcza kolorowych kwiatów, które zabierają do domów, jako pierwsze zwiastuny zbliżającej się wiosny. Kwiaty zrywane są razem z cebulami, które po przechowaniu można jesienią posadzić w ogrodzie czy pięknych donicach, tak lubianych przez ogrodników.
Żeby dostać się do ogrodu trzeba odstać min. kilkadziesiąt minut w kilometrowych kolejkach. Ale nawet to nie zniechęca amatorów jednego z największych „skarbów” Holandii. Tulipanomania??














