„Dzisiaj rano niespodziewanie zapukała do mych drzwi. Wcześniej niż oczekiwane przyszły te cieplejsze dni…” (Marek Grechuta). Te słowa w całości opisują naszych bohaterów, którzy w pełni sił, z głowami pełnymi pomysłu, przy akompaniamencie rytmu serca mówiącego „Jest pięknie”, przy słowach zachwytu i zdumionych spojrzeniach widzów, zaprezentowali swój oręż i niebywały kunszt florystyczny w Hurtowni Kwiatów „Róża”. Monika Harlos, Maciej Krzus, Zygmunt Sieradzan to znakomitości, których nie trzeba przedstawiać. W florystycznym świecie są niczym mityczni bogowie greccy zasiadający na Olimpie, sprawując najwyższe funkcje. Ich sztuka florystyczna, a także oni sami błyszczeli niczym boski ogień. Trzymając nas cały czas w niepewności dostarczali przyjemny dreszczyk emocji. Dobór barw, materiałów, złożoność konstrukcji, sposób wykonania były nieoczywiste i nieszablonowe czyniąc tym samym z pokazu pewnego rodzaju sztukę teatralną. Gdzie każda praca była wymowną sceną, indywidualnie do zinterpretowania przez każdego z nas.

Wiosenni herosi na start – pokaz florystyczny w Hurtowni Kwiatów Róża
Wiosenni herosi na start – pokaz florystyczny w Hurtowni Kwiatów Róża, fot. Marcin Chruściel

Monika Harlos zagwarantowała nam dzięki swojemu pokazowi niezapomnianą podróż w głąb Afryki gdzie panował styl Etno. Dominowały tam pióra, drewno, sznury, sama delikatność, wszystko co tak obficie daje nam matka natura. Styl Etno pokazuje nam idealną harmonię miedzy naturą, a wytworem człowieka. Etno to kolory ziemi, dające nam poczucie ciepła i stabilizacji. Wszystkie te żółcie, brązy, zielenie sprawiają, iż czujemy się dobrze, a jednocześnie pełni energii. Monika Harlos nie reprezentowała stylu Etno, ona była po prostu Etno począwszy od złocistego loka, a skończywszy na dominujących, naturalnych wzorach i kolorach w ubiorze. Zaprezentowała styl, który do nas krzyczy z bilbordów, sklepowych wystaw, sprawiła, iż Etno nie jest już tylko stylem pożądanym w modzie, ale także we florystyce wyrażającym potrzebę obcowania z naturą, brania wszystkiego co oferuje. Styl ten choć harmonijny i na pozór spokojny wprawiał odbiorców w niemały zachwyt i podziw. Równowaga we wszystkich wykorzystanych elementach tworzących spójną całość wprawiła w euforię. Pióra lawirujące na wietrze wprawiają w tęsknotę by odlecieć niczym Ikar w stronę ciepłego słońca. Pióro? Lekkie i delikatne. Drzewo? Silne i elastyczne, a wszystko to łączy lniany sznur tworząc idealną całość. Większość ludzi jest wzrokowcami, dlatego chłonąc tak piękne obrazy widzowie przenieśli się w  dalekie rejony dzikiej Afryki. Choć brak w tym stylu awangardowego kontrastu barw, zamiast którego dominuje tu ciepła harmonia i równowaga, to styl ten do nas przemawia, a każdy go chce. Bo kto z nas nie potrzebuje harmonii i chwili spokoju, który daje nam Etno?

W związku ze zbliżającą się wiosną Maciej Krzus i Zygmunt Sieradzan zaproponowali nam istnie wiosenny styl z mocnymi, kontrastowymi kolorami: fuksje, pomarańcze, żółcie jaskrawe zielenie. Dobór kolorystyki, zapewne nieprzypadkowy, miał za zadanie napełnić odbiorców zachwytem i pozytywną energią. Momentami trudno było tylko patrzeć, chciałoby się zanurzyć w tych kwiatach i brać garściami energię jaką emanują. Nietypowe materiały wykorzystane na scenie dopełniły całości tego pokazu.

Efekt jaki widzą widzowie pokazu kosztuje wiele wysiłku, a wszystko to bez pomocnych rąk nie byłoby tak szybkie, proste i efektowne. Dlatego niebanalna rolę odgrywają asystenci, którzy muszą wykazać się ogromnym zrozumieniem, być zawsze przy artyście, i zawsze o jeden krok do przodu. Nie zgadywać lecz wiedzieć  czego w tym momencie potrzebuje florysta. Być dla niego oparciem, a czasem głosem rozsądku w tym natłoku emocji. Wyłączyć swój tok myślenia i przewidywać potrzeby twórcy. Rozumieć się bez słów, używać gestów, które dla widza obok nic nie znaczą, a w rzeczywistości okazuje się iż znaczą „Podaj sznurek” lub „kwiaty”. W chwilach zwątpienia czy braku sił asystent musi być głosem uparcie powtarzającym „jeszcze trochę, dasz radę, jesteś świetna”. Wrażliwość i zrozumienie to cechy dobrego asystenta, bez tego może być trudno, bo choć stres działa mobilizująco to czasem rozkładamy ręce zastanawiając się „Co ja mam robić?” Wtedy wkracza  wrażliwy asystent z dobrym słowem i można znów tworzyć. Ciekawym zjawiskiem jest wzajemna współpraca między poszczególnymi florystami. Przekazywanie sobie dobrych rad, wskazówek, użyczanie materiałów, zawieranie znajomości i tworzenie się nowych relacji, to taki dodatkowy, ale jakże cudowny bonus. Bycie tam w związku ze wspólną pasją, bycie tam teraz, bo w tamtym momencie nigdzie indziej nie chciałoby się być. A wszystko to otoczone aurą wzajemnej przyjaźni, pasji i chęci współpracy.

Piękne i niepowtarzalne prace, nieoczywisty dobór materiałów, nieocenieni asystenci, wytrwałość i upór w podjętych działaniach, zaciekawieni i chłonni odbiorcy tworzą pokaz idealny.

Monika Kasprzyk
Mistrz Florystyki, właścicielka pracowni Mięta Do Kwiatów

Zobacz zdjęcia z tego wydarzenia (fot. Marcin Chruściel / Hurtownia Kwiatów Róża):

O autorze
Monika Kasprzyk

Monika Kasprzyk

Na co dzień operuję tytułem mistrza florystyki i specjalisty ślubnego, a swoją pasję do kwiatów przelewam w pracowni florystycznej „Mięta Do Kwiatów”. Tę pełną kreatywności kobietę można znaleźć w małej ale, jak że pięknej miejscowości Grębocice (pow. Polkowicki). W 100% o duszy artystycznej i miłości do kwiatów świadczy ulica na jakiej można odnaleźć pracownię, ni mniej ni więcej szukać jej można tylko i wyłącznie na ulicy Azaliowej. Jestem osobą, która pracuję z powołania, a przebywanie wśród kwiatów to forma relaksu. Mój wachlarz możliwości jest ogromny od standardowych bukietów, przez awangardowe kompozycje, aż po całe formy aranżacji ślubnych, w których czuję się jak ryba w wodzie. A to wszystko w „Mięcie Do Kwiatów”

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o