Powstało Polskie Towarzystwo Florystyczne. Jakie cele stawia sobie nowa organizacja?

Na florystycznej mapie Polski pojawiła się nowa organizacja. Polskie Towarzystwo Florystyczne chce integrować środowisko, rozwijać edukację i wspierać branżę w codziennych wyzwaniach. O powodach jego powstania, pierwszych projektach i planach na kolejne lata opowiada Marta Kondzielnik, prezes Towarzystwa.

19/07/2026 (aktualizacja: 20/07/2026)

Na polskiej mapie organizacji branżowych pojawiła się nowa inicjatywa. Polskie Towarzystwo Florystyczne rozpoczęło działalność jako stowarzyszenie, które chce integrować środowisko, rozwijać edukację oraz promować polską florystykę. Organizacja ma formalne podstawy działania, kilkuosobowy zarząd i ponad 200 deklaracji osób zainteresowanych członkostwem. O powodach jej powołania, najważniejszych celach i planach rozmawiamy z Martą Kondzielnik, prezes Polskiego Towarzystwa Florystycznego. Wypowiedzi rozmówczyni zostały skrócone wyłącznie przez pominięcie wybranych fragmentów; ich brzmienie pozostało bez zmian.

Dlaczego właśnie teraz?

Pomysł powołania Towarzystwa nie był reakcją na jedno wydarzenie. Wyrósł z wieloletniego doświadczenia w działalności społecznej i obserwacji potrzeb środowiska.

Co było bezpośrednim impulsem do powołania Polskiego Towarzystwa Florystycznego właśnie teraz?

– Branża florystyczna jest na tyle różnorodna i dynamiczna, że potrzebuje przestrzeni do dialogu, współpracy i zdrowej konkurencji – monopol nigdy nie sprzyja rozwojowi. Pojawiła się inicjatywa stworzenia takiej przestrzeni – zespołu ludzi, którzy myślą podobnie, mają komplementarne kompetencje i autentyczną chęć działania. Zostałam zaproszona do współtworzenia tej inicjatywy i potraktowałam to jako odpowiedzialność, ale też szansę. Tak powstało Polskie Towarzystwo Florystyczne – na fundamencie doświadczenia, relacji, znajomości realiów rynku i przede wszystkim potrzeby budowania organizacji nowoczesnej, wiarygodnej i wspierającej rozwój całej branży.

Florystyka jest dziś w innym miejscu

Marta Kondzielnik zwraca uwagę na zmiany widoczne w codziennym funkcjonowaniu kwiaciarń: ich estetyce, asortymencie, jakości obsługi i podejściu do zdobywania wiedzy.

Czy środowisko florystyczne w Polsce jest dziś w innym miejscu niż kilka lat temu? Jeśli tak – co się zmieniło?

– Jednocześnie rozwój nie dotyczy już tylko wybitnych jednostek. Obserwuję bardzo wyraźną poprawę jakości w całym sektorze – od estetyki i standardu kwiaciarń, przez dostępność i różnorodność asortymentu, aż po coraz wyższy poziom obsługi klienta. To pokazuje, że branża dojrzewa i profesjonalizuje się na wielu płaszczyznach.

– Ogromną zmianą jest też podejście samych florystów do rozwoju. Dziś edukacja stała się standardem, a nie dodatkiem. Udział w warsztatach, pokazach, webinarach czy wydarzeniach branżowych jest czymś naturalnym. Coraz więcej osób podróżuje, obserwuje trendy międzynarodowe i świadomie buduje swój styl oraz markę. Warto również zwrócić uwagę na zmiany technologiczne i nowe modele sprzedaży. W ostatnim czasie prawdziwą rewolucją na polskim rynku jest rosnąca popularność kwiatomatów. To nie tylko ciekawostka, ale realny kierunek rozwoju – odpowiadający na potrzeby współczesnych klientów i otwierający przed florystami zupełnie nowe możliwości działania.

Kwiatomaty pojawiają się w tej wypowiedzi jako przykład rozwiązania wpływającego na sposób docierania do klienta.

Od deklaracji do działania

Polskie Towarzystwo Florystyczne funkcjonuje jako stowarzyszenie zwykłe. W marcu uzyskało formalną decyzję i wpis od Prezydenta Miasta Jastrzębia-Zdroju. Działa kilkuosobowy zarząd, a równolegle ma powstawać struktura koordynatorów projektów.

Dlaczego organizacja nie przyspiesza naboru mimo tak dużego zainteresowania?

– Już na tym etapie – jeszcze przed oficjalnym otwarciem naboru – chęć przystąpienia do Towarzystwa zadeklarowało ponad 200 osób. Jak na tak młodą inicjatywę, to bardzo znaczący sygnał zaufania i potrzeby, jaka istnieje w środowisku. Świadomie jednak nie przyspieszamy tego procesu. Zależy nam, aby najpierw jasno zakomunikować naszą misję, wartości i kierunki działania. Chcemy pokazać, że za deklaracjami idą konkretne projekty i konsekwencja. Budujemy tę organizację spokojnie, bez presji i bez wyścigu – z myślą o długofalowej wiarygodności.

Z perspektywy florystów najważniejsze będą praktyczne efekty: oferta edukacyjna, reprezentowanie interesów środowiska i zapowiadane narzędzia wsparcia.

Jakie są trzy konkretne cele Towarzystwa na najbliższe 12 miesięcy?

– Po pierwsze – integracja środowiska i reprezentowanie jego interesów. Chcemy tworzyć przestrzeń do dialogu, współpracy i wzajemnego wsparcia, niezależnie od skali działalności czy doświadczenia. Branża potrzebuje dziś jednoczenia, a nie podziałów. Po drugie – edukacja. Planujemy rozwój programów edukacyjnych na różnych poziomach zaawansowania – od wsparcia dla początkujących florystów, po specjalistyczne projekty dla profesjonalistów. Po trzecie – promocja polskiej florystyki i kultury obcowania z kwiatami. Chcemy aktywnie budować świadomość społeczną, pokazywać wartość pracy florysty i wzmacniać wizerunek branży – zarówno w Polsce, jak i za granicą.

– Dodatkowo istotnym kierunkiem jest dla nas także tworzenie realnych narzędzi wsparcia dla branży – zarówno w kontekście biznesowym, jak i organizacyjnym. Mówimy tu o partnerstwach, wymianie wiedzy, ale też inicjatywach, które pomogą florystom lepiej odnaleźć się w zmieniających się realiach rynku.

Co z tego może wynikać dla florystów?

Towarzystwo ma działać jako organizacja non profit, finansowana z grantów, dotacji, darowizn i współpracy partnerskiej. Planowane są symboliczne składki członkowskie. Członkowie mają otrzymać dostęp do materiałów edukacyjnych, możliwość udziału w projektach oraz preferencyjne warunki uczestnictwa w wydarzeniach.

W rozmowie pojawia się także temat bezpośrednio dotyczący właścicieli kwiaciarń: słabszy popyt i rosnące oczekiwania klientów.

– Obserwujemy spadek popytu na kwiaty, co jest sygnałem, którego nie można bagatelizować. To oznacza, że w kolejnych latach branża będzie musiała jeszcze wyraźniej postawić na jakość, autentyczność i wyróżnialność. Klient staje się bardziej świadomy i selektywny – wybiera nie tylko produkt, ale także wartość, historię i profesjonalizm, który za nim stoi. W tym kontekście rolą Towarzystwa będzie nie tylko integracja środowiska, ale również aktywne wspieranie jego adaptacji do zmieniających się warunków. Chcemy monitorować rynek, analizować trendy, wskazywać kierunki rozwoju i dostarczać realnych narzędzi, które pomogą florystom odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Wydarzenia pozostaną ważnym obszarem

Projekty realizowane w Zamku Książ mają być kontynuowane, ale Towarzystwo zapowiada także wyjście poza dotychczasową formułę.

– Jeśli chodzi o kontynuację projektów – wydarzenia w Zamku Książ będą oczywiście realizowane i rozwijane. Jednocześnie pracujemy nad nowymi inicjatywami. Stawiamy na świeże koncepcje, nowe przestrzenie i innowacyjne podejście do edukacji oraz integracji środowiska.

Istotne będzie, czy organizacja zbuduje ofertę dostępną również dla florystów działających poza największymi ośrodkami.

Miejsce obok innych organizacji

Powstanie kolejnej ogólnopolskiej organizacji naturalnie wywołuje pytania o jej relacje z już działającymi stowarzyszeniami. Prezes Polskiego Towarzystwa Florystycznego nie przedstawia nowej inicjatywy jako podmiotu, który ma zastąpić istniejące struktury.

Czy widzi Pani przestrzeń dla współistnienia więcej niż jednej ogólnopolskiej organizacji florystycznej w Polsce?

– Oczywiście – wierzę, że na polskim rynku jest przestrzeń dla współistnienia więcej niż jednej ogólnopolskiej organizacji florystycznej. To naturalne zjawisko w dojrzałych branżach. Różnorodność inicjatyw nie tylko nie stanowi zagrożenia, ale wręcz sprzyja rozwojowi – pobudza do działania, inspiruje i pozwala odpowiadać na potrzeby różnych grup odbiorców. Widzimy to zresztą w praktyce: funkcjonuje kilka organizacji, które skutecznie realizują swoje cele statutowe i znajdują swoich członków.

Marta Kondzielnik podkreśla również, że organizacja nie powinna ograniczać się do działań wewnętrznych, lecz pozostawać w kontakcie z rynkiem.

– Jeśli chodzi o rolę organizacji branżowych, uważam, że ich podstawowym zadaniem jest uważne słuchanie środowiska i realne reprezentowanie głosu swoich członków. To wymaga nie tylko diagnozowania problemów, ale też aktywnego poszukiwania rozwiązań – najlepiej w oparciu o dialog i współpracę. Organizacje nie mogą działać w oderwaniu od rynku – powinny być partnerem zarówno dla hurtowni, jak i dla sektora komercyjnego, bo to właśnie te relacje wpływają na stabilność, dostępność produktów i rozwój całej branży.

Pierwsze cele, na ocenę przyjdzie czas

Towarzystwo jest na początku działalności. Najbliższe miesiące pokażą, jak deklaracje dotyczące edukacji, reprezentowania środowiska i praktycznego wsparcia zostaną przełożone na konkretne projekty.

Jak chciałaby Pani, aby Polskie Towarzystwo Florystyczne było postrzegane za trzy lata?

– W perspektywie najbliższych trzech lat chciałabym, aby Polskie Towarzystwo Florystyczne było postrzegane jako organizacja stabilna, wiarygodna i realnie wpływająca na rozwój branży. Zależy mi na tym, aby była to marka, która kojarzy się nie tylko z wysokim poziomem merytorycznym, ale również ze skutecznością działania i partnerskim podejściem do środowiska. Kluczowym wyznacznikiem sukcesu będzie dla mnie zaangażowanie naszych członków.


Rozmawiał: Janusz Błaszczyk

Forum Kwiatowe
Forum Kwiatowe

Dostarczamy treści dla florystów, właścicieli kwiaciarń i freelancerów. Masz coś do powiedzenia o florystyce i chcesz się tym podzielić z innymi miłośnikami kwiatów? Dowiedz się jak dołączyć do grona autorów. O autorach forumkwiatowe.pl