Dlaczego niektóre kwiaty drożeją właśnie wtedy, gdy wydaje się, że sezon jeszcze trwa?

Sezon jeszcze trwa, kwiat nadal można kupić, a jego cena nagle zaczyna rosnąć. Warto wiedzieć, co dzieje się wtedy na rynku i dlaczego końcówka sezonu bywa tak nieprzewidywalna.

30/08/2026 (aktualizacja: 31/08/2026)

Dla klienta sezon trwa tak długo, jak długo widzi dany kwiat w sprzedaży. Rynek hurtowy patrzy na to inaczej.

W szczycie sezonu duża liczba producentów może jednocześnie dostarczać spore ilości materiału. Później kwiat nadal pozostaje dostępny, ale zbiorów jest mniej, część plantacji kończy produkcję, a pozostałe partie nie muszą już zapewniać takiej samej liczby pędów określonej długości, koloru czy jakości.

To właśnie wtedy może pojawić się paradoks: kwiatu nadal nie brakuje całkowicie, ale brakuje produktu w takim standardzie, jakiego potrzebuje rynek.

Dane z europejskich aukcji dobrze pokazują, że ceny nie wynikają wyłącznie z kalendarza. Royal FloraHolland określa zegar aukcyjny jako miejsce bieżącego ustalania ceny na podstawie relacji pomiędzy popytem a podażą. Jeżeli dostępnego produktu jest mniej, a liczba zainteresowanych kupujących pozostaje duża, cena może wzrosnąć bardzo szybko.

To, że kwiat nadal można kupić, nie oznacza, że na rynku jest go równie dużo jak dwa tygodnie wcześniej. Często właśnie końcówka sezonu pokazuje różnicę między dostępnością a dobrą dostępnością.

Najpierw kończy się duża podaż, dopiero później znika kwiat

Dobrym przykładem są produkty uprawiane sezonowo w Europie. Ich obecność na rynku zwykle nie kończy się nagle. Podaż stopniowo maleje.

W pierwszej fazie produktu jest dużo, wybór odmian i standardów jest szeroki, a hurtownicy mogą kupować od wielu producentów. Z czasem sytuacja się zmienia. Część gospodarstw kończy cięcie, plony spadają albo pogarszają się warunki uprawy. Kwiat nadal trafia na rynek, ale coraz trudniej kupić dużą, wyrównaną partię.

Jeżeli florysta potrzebuje kilku pęczków do bieżącej sprzedaży, może nawet nie zauważyć problemu. Przy większej realizacji – kiedy potrzeba konkretnego koloru, długości i kilkudziesięciu czy kilkuset jednakowych pędów – sytuacja wygląda już inaczej.

Dlatego końcówka sezonu nie zawsze oznacza okazję cenową. Czasem oznacza właśnie mniejszy wybór i większą konkurencję o dobry materiał.

Zmiana źródła potrafi zmienić cenę w kilka dni

Druga sytuacja pojawia się wtedy, gdy kończy się produkcja bliżej rynku, a produkt zaczyna być dostarczany z innego regionu.

Dla kwiaciarni nadal jest to ten sam kwiat. W łańcuchu dostaw zmieniło się jednak bardzo dużo. Dochodzą inne koszty produkcji, transport lotniczy lub drogowy, dodatkowa logistyka oraz większa zależność od sytuacji pogodowej w kraju pochodzenia.

W 2025 roku Veiling Rhein-Maas wskazywał, że niskie temperatury nocne w kilku regionach Afryki ograniczyły produkcję importowanych róż i gipsówki. Dostępne ilości kwiatów ciętych były w pierwszym kwartale niższe niż rok wcześniej, a mniejsza podaż przy dobrym popycie wpływała na ceny.

Podobną zależność było widać wiosną 2026 roku. Royal FloraHolland odnotował mniejszą niż oczekiwano podaż róż przed ważnymi handlowo tygodniami. Chłodniejsze warunki w Kenii ograniczały produkcję, a równocześnie rosły koszty frachtu. Efektem były ceny aukcyjne wyższe od wcześniejszych oczekiwań rynku.

To dobrze pokazuje, dlaczego samo pytanie „czy kwiat jest w sezonie?” czasem nie wystarcza. Równie ważne jest:

  • skąd właśnie pochodzi dostępny materiał,
  • jak duża jest jego bieżąca podaż,
  • czy dostępny jest potrzebny standard,
  • jakie jest w danym tygodniu zapotrzebowanie rynku.

Pogoda potrafi najpierw zwiększyć podaż, a chwilę później ją ograniczyć

Kwiaty są wyjątkowo podatnym na pogodę produktem handlowym. Temperatura wpływa nie tylko na tempo wzrostu, ale także na moment, w którym duża ilość materiału trafia jednocześnie na rynek.

Wiosną i latem 2026 roku Veiling Rhein-Maas obserwował właśnie taki mechanizm. Chłodne i ciemne warunki początkowo ograniczały podaż, następnie wraz z poprawą pogody zwiększyły się ilości między innymi piwonii i gerber. Późniejszy gwałtowny wzrost temperatur sprawił jednak, że podaż i popyt ponownie przestały rozwijać się równolegle.

W czerwcu część producentów słoneczników zdecydowała nawet o niezbieraniu całych partii z powodu słabej sprzedaży podczas ekstremalnych upałów.

Nie istnieje więc prosty schemat: mniej kwiatów zawsze oznacza wyższą cenę, a więcej – niższą. Liczy się to, ile towaru spotyka się w konkretnym momencie z konkretnym popytem.

Cena może wzrosnąć także dlatego, że nagle wszyscy potrzebują tego samego

Podaż jest tylko jedną stroną rynku.

Druga to popyt, który w branży kwiatowej potrafi zmieniać się bardzo gwałtownie. Walentynki, Dzień Matki, Wszystkich Świętych, sezon ślubny czy lokalne święta w różnych krajach potrafią w krótkim czasie zwiększyć zapotrzebowanie na określony kolor lub gatunek.

Jesienią 2025 roku Royal FloraHolland opisywał sytuację przed Wszystkimi Świętymi i Zaduszkami. Podaż róż była ograniczona zarówno w Holandii, jak i w części produkcji afrykańskiej. Jednocześnie zbliżający się okres zwiększonego zapotrzebowania wywoływał presję zakupową, a ceny na zegarze mogły gwałtownie wzrastać nawet w ostatnich dniach przed świętem.

W maju 2026 podobny mechanizm było widać przy czerwonych różach. Kilka europejskich świąt zbiegło się z ograniczoną podażą i wyższymi kosztami importu. Ceny okazały się wyższe, niż wcześniej przewidywali zarówno kupujący, jak i producenci.

Dlatego cena widoczna w webshopie miesiąc przed realizacją nie zawsze jest dobrą podstawą do sztywnej kalkulacji.

Najbardziej może zdrożeć właśnie ten standard, którego potrzebujemy

Jeszcze jedna rzecz często umyka, gdy mówi się ogólnie o „cenie kwiatu”.

Na rynku nie ma jednej ceny hortensji, róży czy dalii. Liczy się odmiana, kolor, długość, wielkość kwiatu, liczba pędów w partii i jakość.

Może więc zdarzyć się, że średnia cena danego gatunku nie wygląda dramatycznie, ale dokładnie ten produkt, którego potrzebuje florysta – na przykład długa biała róża określonej odmiany – staje się znacznie droższy.

Przy realizacjach ślubnych jest to szczególnie ważne. Im bardziej projekt uzależniony jest od konkretnego gatunku, odmiany i koloru, tym mniej miejsca pozostaje na reakcję na bieżący rynek.

Jeżeli natomiast ustalamy z klientem przede wszystkim kolorystykę, formę i efekt, łatwiej zastąpić materiał, którego cena w tygodniu realizacji okazuje się nieproporcjonalnie wysoka.

Największe ryzyko cenowe pojawia się nie wtedy, gdy kwiat znika z rynku, ale wtedy, gdy nadal jest dostępny, lecz coraz trudniej kupić dokładnie taki materiał, jakiego potrzebujemy.

Co z tego wynika dla kwiaciarni?

Najważniejszy wniosek nie brzmi: „kupować wcześniej”. W przypadku świeżych kwiatów takie rozwiązanie ma przecież oczywiste ograniczenia.

Znacznie ważniejsze jest regularne obserwowanie rynku i nieprzywiązywanie się do ceny zapamiętanej z poprzedniego tygodnia czy sezonu.

Przy codziennych zakupach można reagować elastycznie i wykorzystywać produkty, które właśnie mają dobrą relację ceny do jakości. Przy większych realizacjach warto natomiast wcześniej sprawdzić z dostawcą sytuację konkretnego gatunku i zostawić możliwość zamiany materiału.

Szczególnie ostrożnie należy kalkulować kwiaty znajdujące się przy końcu lokalnego sezonu, produkty wymagające importu oraz odmiany, na które w tym samym terminie przypada duży popyt.

Rynek kwiatowy jest dynamiczny właśnie dlatego, że pracuje na żywym produkcie. Pogoda w Kenii, zakończenie zbiorów u europejskiego producenta, większe zamówienia przed świętem albo kilka gorących dni mogą sprawić, że sytuacja w kolejnym tygodniu będzie wyglądała zupełnie inaczej.

Dlatego pytanie florysty powinno brzmieć nie tylko: „ile ten kwiat dziś kosztuje?”, ale także: „w którym miejscu sezonu i rynku jesteśmy?”. Czasem to właśnie odpowiedź na drugie pytanie najlepiej podpowiada, co za chwilę może wydarzyć się z ceną.


Źródła

1. Royal FloraHolland, Trends of 2025 – informacje dotyczące mechanizmu bieżącego kształtowania cen na zegarze aukcyjnym oraz znaczenia relacji podaży i popytu.

2. Veiling Rhein-Maas, A quiet first quarter of 2025 for Veiling Rhein-Maas, 10.04.2025 – dane dotyczące mniejszej podaży tulipanów, róż i gipsówki oraz wpływu warunków pogodowych w Europie i krajach importowych na produkcję.

3. Veiling Rhein-Maas, Veiling Rhein-Maas yields slightly increased product turnover in 2025, 16.01.2026 – podsumowanie podaży, średnich cen i popytu na kwiaty cięte w 2025 roku oraz wpływu pogody na róże, gipsówkę i piwonie.

4. Royal FloraHolland, Auctioneers’ column: Special weeks – from King’s Day to Mother’s Day, 8.05.2026 – dane dotyczące ograniczonej podaży róż z Kenii, wzrostu kosztów frachtu oraz zmian cen w okresach zwiększonego popytu.

5. Veiling Rhein-Maas, Veiling Rhein-Maas sustains strong turnover in challenging market conditions, 2026 – informacje dotyczące wpływu gwałtownych zmian temperatur na podaż piwonii, gerber i słoneczników oraz trudności w planowaniu podaży i sprzedaży.

6. Royal FloraHolland, Auctioneer’s column: Full speed ahead to All Saints’ Day and All Souls’ Day, 2025 – obserwacje dotyczące zmniejszonej podaży róż, sytuacji produkcyjnej w Holandii, Kenii i Etiopii oraz wpływu zwiększonego popytu na ceny aukcyjne.

Forum Kwiatowe
Forum Kwiatowe

Dostarczamy treści dla florystów, właścicieli kwiaciarń i freelancerów. Masz coś do powiedzenia o florystyce i chcesz się tym podzielić z innymi miłośnikami kwiatów? Dowiedz się jak dołączyć do grona autorów. O autorach forumkwiatowe.pl