Polskie szkolnictwo florystyczne jest zróżnicowane. Można wybrać kilkutygodniowy kurs, szkołę policealną, studia podyplomowe lub szkołę prywatną. Jednak zakres tematyczny zajęć, ilość godzin czy dostęp do materiału florystycznego różnią się. W efekcie poziom kompetencji po ukończeniu takiej szkoły czy kursu również różni się, mimo iż każdy absolwent nazywa się potem florystą. Problem ten ma rozwiązywać ujednolicony egzamin na florystę: przed Izbą Rzemieślniczą lub Okręgową Komisją Egzaminacyjną (OKE). Dopiero po jego zdaniu uzyskujemy tytuł Florysty. O tym czy sam egzamin zdaje egzamin, o jego plusach i minusach oraz o edukacji florystycznej w Polsce rozmawialiśmy z Piotrem Marcem – mistrzem florystyki i egzaminatorem OKE.

ForumKwiatowe.pl: Jak obecnie wygląda egzamin na florystę?
Piotr Marzec: Od ostatniej sesji egzaminacyjnej zmieniły się zasady przeprowadzania egzaminów w OKE. Nie uległ zmianie podział na egzamin teoretyczny w formie testu (ale jest on przeprowadzany na komputerze) i na egzamin praktyczny. Największe zmiany dotyczą części praktycznej. Do tej pory zdający przez całą sesję mieli jedno zadanie dla wszystkich, we wszystkich szkołach jednakowe. Obecnie jest osiem zadań przypisanych na poszczególne zmiany egzaminu. Do tej pory każdy zdający otrzymywał mały zestaw egzaminacyjny (rośliny i środki techniczne). W chwili obecnej ma do dyspozycji tak zwaną „małą kwiaciarnię” z większym asortymentem roślin i środków technicznych.

Piotr Marzec
Piotr Marzec, mistrz florystyki i egzaminator OKE

FK: Egzamin na florystę został zmieniony. Co twoim zdaniem zmieniło się na plus, a co na minus?
PM: Na pewno wielkim plusem jest to, że zdający nie wiedzą co będą robić na egzaminie. Może bym jeszcze bardziej podzielił zadania. Teraz wygląda to tak, że pierwsza i druga zmiana w jednym dniu otrzymuje to samo zadanie, ale już trzecia i czwarta zmiana robi coś innego. Można by było zrobić tak, że każda zmiana ma inne zadanie. Minusem natomiast jest to, że duża ilość niewykorzystanego materiału roślinnego ląduje w koszu. Oraz to, że zwiększono ilość zmian w pierwszym dniu z trzech do czterech co może powodować problem z samym sprawdzaniem.

FK: Co daje zdającemu dyplom OKE i egzamin w izbie rzemieślniczej?
PM: Od tego roku otrzymanie dyplomu OKE daje możliwość otrzymania świadectwa ukończenia szkoły. Sam dyplom potwierdza zakończenie jakiegoś etapu w edukacji, ale moim zdaniem nie sprawdza wiedzy i umiejętności zdającego. Schemat na jakim jest oparty egzamin praktyczny nie jest najlepszą formą sprawdzenia umiejętności, wynik podawany jest procentowo. W izbach rzemieślniczych można zdawać egzamin sprawdzający, czeladniczy i mistrzowski. Według ustawy o rzemiośle tylko izby mogą nadawać tytuł czeladnika i mistrza, ale tu też jest pewien mankament. Egzamin czeladniczy można powtarzać, poprawiać kolejnym egzaminem. Natomiast egzamin mistrzowski zdaje się raz, w jednej izbie i tu jest problem, ponieważ nie ma centralnego rejestru takich egzaminów. Powoduje to, że można na przykład zdać egzamin mistrzowski na trójkę w jednej izbie, a w innej zdać drugi egzamin na czwórkę lub wyżej.

FK: Co sądzisz na temat praktyk w kwiaciarniach?
PM: Przerzucenie kształcenia na praktyki w kwiaciarni to bardzo dobry i celowy sposób zdobywania wiedzy i umiejętności. Jednak właściciel kwiaciarni nie otrzymuje za praktyki rekompensaty, co według mnie mija się z jakimkolwiek celem z punktu widzenia właściciela. W tym miejscu należy też zauważyć, że ucznia lub praktykanta może przyjąć kwiaciarnia, w której jest zatrudniona osoba z tytułem mistrzowskim i posiadająca minimum kurs pedagogiczny.

Temat „Profesjonalna edukacja florystyczna w Polsce” był jednym z punktów programu tegorocznej konferencji The Flower of Power w Rzeszowie. Na zdjęciu uczestnicy dyskusji: Elżbieta Kosydar Prezes Zarządu Głównego SITO, Piotr Marzec mistrz florystyki i egzaminator OKE, profesor UPP dr hab. Agnieszka Krzymińska oraz Dyrektor Instytutu Ogrodnictwa prof. IO dr hab. Dorota Konopacka.

FK: Czego twoim zdaniem brakuje w systemie nauki zawodu?
PM: Podstawa programowa jest przeładowana, jest za mało godzin. Dwa semestry, mało wykwalifikowana kadra wykładowców i wreszcie: w wielu szkołach brak pieniędzy na materiały do pracy. Przypomnę, że szkoły policealne są bezpłatne dla ucznia.

FK: Jak się ma edukacja w zawodzie do potrzeb rynku?
PM: Moim zdaniem po dwóch semestrach nauki w takiej szkole i bez doświadczenia w zawodzie, bez praktyki, mając różne wykształcenie to powinien być początek zdobywania wiedzy. Spotykam się bardzo często z takim określeniem: „Przecież ja jestem florystą!”. Często jednak bez doświadczenia, bez praktyki, z lukami w wiedzy i brakiem chęci do dalszej nauki. Takimi florystami w większości zalewany jest polski rynek pracy. Życie bardzo szybko weryfikuje takich florystów, ale trzeba pamiętać, że w wielu przypadkach psują oni rynek i opinię o florystach. Inną grupę absolwentów takich szkół stanowią osoby czynnie pracujące w innych zawodach lub emeryci. Traktują te szkoły jako odskocznię od codzienności.

FK: Jakie możliwości daje rynek jeśli chodzi o edukację w kierunku zawodu florysty?
PM: Mamy w Polsce również szkoły prywatne uczące na wysokim poziomie, ale płatne, kształcące na różnym poziomie zaawansowania. Mamy wspaniałych florystów – nauczycieli uczących w szkołach policealnych, państwowych i prywatnych. Jest w Polsce szeroki wachlarz możliwości kursów, warsztatów i pokazów, które są na różnym poziomie, ale można z nich korzystać. Musimy jednak chcieć się dokształcać i poszerzać swoją wiedzę i umiejętności.

O autorze
Forum Kwiatowe

Forum Kwiatowe

Dostarczamy treści dla florystów, właścicieli kwiaciarń i freelancerów. Masz coś do powiedzenia o florystyce i chcesz się tym podzielić z innymi miłośnikami kwiatów? Dowiedz się jak dołączyć do grona autorów. O autorach forumkwiatowe.pl