
Pod okiem komisji. Absolwenci Niskiej zdają egzamin na florystę
120 minut na wieniec, 45 na bukiet, potem ozdoba ślubna i duża forma. Dwanaście osób, cztery zadania i komisja, która ocenia każdy detal. Zajrzyjcie za kulisy egzaminu czeladniczego florystów w Wilanowie.
12/10/2026 (aktualizacja: 12/10/2026)
Wieniec, bukiet okolicznościowy wykonany w ręku, ozdoba ślubna i duża forma na konstrukcji. Dwanaście osób, które ukończyły kurs w Szkole Florystycznej Małgorzaty Niskiej, przystąpiło w Wilanowie do praktycznej części egzaminu czeladniczego w zawodzie florysta.
Do egzaminu stanęło dziewięć florystek i trzech florystów. Część praktyczna była drugim etapem – wcześniej uczestnicy zdali już część teoretyczną.
– Dzisiaj mamy drugą część praktyczną, czyli sprawdzamy już stricte umiejętności praktyczne – wyjaśniała podczas egzaminu Agnieszka Harasim, dyrektor Izby Rzemieślniczej Mazowsza, Kurpi i Podlasia w Warszawie.
Komisja miała możliwość zobaczenia uczestników w kilku różnych zadaniach, wymagających odmiennego sposobu myślenia, techniki i organizacji pracy.
Cztery zadania i określony czas
Najwięcej czasu przewidziano na wykonanie wieńca – 120 minut. Na bukiet okolicznościowy wykonany w ręku uczestnicy otrzymali 45 minut. Ozdoba ślubna musiała powstać w ciągu 90 minut, tyle samo czasu przeznaczono na ostatnie zadanie – dużą formę, czyli pracę dowolną wykonaną na konstrukcji.
Taki zestaw zadań pozwala spojrzeć na umiejętności zdających szerzej niż przez pryzmat jednej wybranej techniki czy stylistyki.
Prace oceniała komisja egzaminacyjna w składzie:
Karolina Ładyżyńska-Skrzypek,
Magdalena Kaczmarek-Sidor,
Monika Szalast.
Do egzaminu przystąpili:
Kateryna Bernard, Justyna Dawidowska-Biernacka, Aleksandra Fyda, Anna Jankowiak, Jadwiga Korzeniowska, Patryk Kwiatkowski, Mariusz Leszczyk, Agnieszka Przesmycka-Żołek, Marta Sikora, Lena Stefanowicz, Marcin Szczepański oraz Renata Tomaszewska.
Wszyscy zakończyli egzamin z wynikiem pozytywnym.
Co właściwie daje egzamin czeladniczy?
Na rynku funkcjonują obok siebie różne formy kształcenia florystycznego, kursy, szkoły oraz różne dokumenty potwierdzające zdobyte kwalifikacje.
Egzamin przeprowadzany przez izbę rzemieślniczą prowadzi do uzyskania świadectwa czeladniczego w zawodzie florysta.
– Jest to pierwszy etap, jeżeli chodzi o uzyskanie tytułu zawodowego. Drugi, najwyższy, to tytuł mistrza. Tutaj trzeba się już wykazać nie tylko dokumentami potwierdzającymi kwalifikacje na pierwszym stopniu, ale również praktyką i doświadczeniem zawodowym – mówiła Agnieszka Harasim.
Jak tłumaczyła przedstawicielka Izby, istnieje kilka ścieżek umożliwiających dopuszczenie kandydata do egzaminu. Może to być m.in. ukończenie odpowiedniej formy kształcenia, ale również udokumentowana praktyka zawodowa.
Inny system obowiązuje w szkołach działających w systemie oświaty, gdzie egzaminy zawodowe organizowane są przez okręgowe komisje egzaminacyjne. Absolwent takiej szkoły uzyskuje dokumentację właściwą dla tego systemu kształcenia, a nie świadectwo czeladnicze wydawane przez izbę rzemieślniczą.
Florysta wraca do szkoły branżowej
Moment tegorocznego egzaminu jest ciekawy także z innego powodu. Od 1 września 2026 roku zmienił się system szkolnego kształcenia florystów. Zawód florysta został przeniesiony ze szkoły policealnej do branżowej szkoły I stopnia.
Oznacza to możliwość rozpoczęcia nauki zawodu już po szkole podstawowej i połączenia kształcenia szkolnego z praktyczną nauką zawodu.
– Uczeń może odbywać zajęcia w naturalnych warunkach pracy, na przykład w kwiaciarni, i jednocześnie kształcić się w branżowej szkole pierwszego stopnia. Po trzech latach nauki zawodu przystępuje do egzaminu – wyjaśniała Agnieszka Harasim.
To istotna zmiana dla branży, bo otwiera drogę do znacznie wcześniejszego i mocniej związanego z praktyką przygotowania zawodowego przyszłych florystów.
Po egzaminie – prace dla publiczności
Egzamin nie zakończył tegorocznej edycji kursu. Dzień później prace uczestników można było zobaczyć już poza salą egzaminacyjną.
10 i 11 października Oranżeria Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie została udostępniona dla wystawy „The Spirit of Flowers”. Była to prezentacja prac dyplomowych absolwentów Szkoły Florystycznej Małgorzaty Niskiej i jednocześnie publiczny finał ich nauki oraz egzaminów.
Kilka godzin wcześniej te same realizacje były jeszcze zadaniami wykonywanymi pod presją czasu i obserwowanymi przez komisję. Następnego dnia stały się wystawą, którą mogli zobaczyć odwiedzający wilanowską Oranżerię.
A ich autorzy mogli już oglądać je z zupełnie innej perspektywy – jako osoby, które właśnie zdały egzamin czeladniczy w zawodzie florysta.



