Skąd właściwie biorą się ludzie, którzy kupują kwiaty?

W branży często zastanawiamy się, jak zdobywać nowych klientów. Znacznie rzadziej pytamy, skąd oni właściwie się biorą. Być może odpowiedź kryje się w miejscach, których na co dzień nie kojarzymy z rynkiem kwiatowym - na przykład podczas zakończenia roku szkolnego.

08/06/2026 (aktualizacja: 08/06/2026)

Dla większości z nas zakończenie roku szkolnego to po prostu kolejny, porządny strzał sprzedażowy. Kilka dni intensywnego ruchu, zamówienia od komitetów rodzicielskich, szybkie wiązanie bukietów dla nauczycieli na zapleczu i odliczanie czasu do letniego sezonu.

Warto jednak na chwilę zatrzymać się w tym przedwakacyjnym biegu i spojrzeć na ten moment z zupełnie innej strony. Dlatego, że w tym całym zamieszaniu dzieje się coś znacznie ważniejszego niż nabijanie kolejnych paragonów.

Na naszych oczach kolejne pokolenie uczy się, czym właściwie są kwiaty i kiedy pojawiają się w życiu człowieka. To może brzmieć banalnie, ale jeśli spojrzymy na sprawę szerzej, okaże się, że nie jest to wcale oczywiste. Przecież ludzie kupujący kwiaty nie biorą się z sufitu.

Klient nie spada z nieba

W branżowych dyskusjach bez przerwy wałkujemy te same tematy. Jak zdobyć klienta? Jak się reklamować? Jak walczyć z konkurencją i marketami? Dlaczego znowu wszystko drożeje? Znacznie rzadziej zadajemy sobie inne pytanie – skąd ci klienci właściwie się biorą?

Przecież nikt nie rodzi się z wiedzą, że bukiet jest dobrym sposobem na wyrażenie wdzięczności, miłości czy szacunku. Nikt nie ma zakodowanego w DNA przekonania, że na ważną uroczystość warto przyjść z kwiatami. Tego wszystkiego trzeba się nauczyć.

Kupowanie kwiatów jest częścią kultury. Tak samo jak składanie życzeń, wręczanie prezentów czy świętowanie określonych wydarzeń. A kultura ma to do siebie, że jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. Obserwujemy rodziców, dziadków, nauczycieli i innych ludzi wokół nas. Patrzymy, jak zachowują się w ważnych momentach życia, a później sami powielamy te wzorce.

Zanim ktoś stanie się klientem kwiaciarni, przez wiele lat buduje w sobie przekonanie, że kwiaty mają znaczenie.

Pierwszy bukiet może znaczyć więcej, niż myślimy

Dla wielu osób jednym z pierwszych takich doświadczeń jest właśnie szkoła.

Klasowa składka. Zakupy z mamą albo tatą. Wybieranie bukietu dla wychowawczyni. Nerwowe trzymanie kwiatów podczas akademii. Dla dorosłych to często zwykły element zakończenia roku szkolnego. Dla dziecka może być to jednak pierwsza sytuacja, w której widzi, że kwiaty nie są zwykłym produktem ze sklepu.

To właśnie wtedy zaczyna rozumieć, że mogą być symbolem podziękowania, wdzięczności lub szacunku, że wręcza się je komuś ważnemu i że towarzyszą chwilom, które chcemy zapamiętać.

Kupowanie kwiatów nie jest odruchem. To zachowanie, którego uczymy się od innych ludzi.

Oczywiście świat się zmienia. Coraz częściej pojawiają się inicjatywy typu „zamiast kwiatka karma dla schroniska” czy inne formy podziękowania nauczycielom. Zmieniają się również sposoby wyrażania emocji i budowania relacji.

Jednocześnie kwiaty wcale nie znikają z życia młodego pokolenia. Pojawiają się w mediach społecznościowych, fotografiach, estetyce codzienności, zainteresowaniach influencerów i ich odbiorców. Czy oznacza to, że młodzi ludzie będą kupować więcej kwiatów niż ich rodzice? Tego nie wiemy. Widzimy jednak, że relacja z kwiatami nie znika.

Co to oznacza dla przyszłości rynku?

Na co dzień rozmawiamy o kosztach prowadzenia kwiaciarni, marżach, konkurencji i zmianach zachodzących na rynku. To naturalne. W końcu od tych czynników zależy codzienne funkcjonowanie firm. Być może warto jednak od czasu do czasu spojrzeć jeszcze dalej.

Jeżeli zwyczaj wręczania kwiatów jest czymś, czego uczymy się od innych ludzi, to równie ważne staje się pytanie, w jaki sposób kolejne pokolenia przejmują dziś te wzorce. Kiedy po raz pierwszy kupują kwiaty? Komu je wręczają? Jakie znaczenie nadają temu gestowi?

Kilka dni po zakończeniu roku szkolnego będziemy obchodzić Dzień Ojca. To kolejna okazja do zastanowienia się nad tym, jak działają społeczne przyzwyczajenia. Dzieci od najmłodszych lat widzą kwiaty wręczane nauczycielkom, mamom czy babciom. Znacznie rzadziej obserwują podobne gesty kierowane do ojców. Czy ma to wpływ na to, jak później postrzegają kwiaty? To temat na osobną rozmowę, ale warto go mieć z tyłu głowy.

Klient kwiaciarni nie pojawia się przypadkiem.

Jego historia zaczyna się znacznie wcześniej. Być może właśnie teraz. Być może właśnie w tym tygodniu. Może wtedy, gdy trochę wystraszony stoi przed ladą i wydaje swoje pierwsze kieszonkowe na jedną różę dla nauczycielki.

Dlatego warto spojrzeć na końcówkę roku szkolnego nie tylko jak na kilka intensywnych dni sprzedaży. Wśród dzieci stojących dziś przy ladzie mogą znajdować się osoby, które za kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt lat same będą kupować kwiaty z ważnych powodów.

Pytanie brzmi nie tylko, czy przyjdą do kwiaciarni, ale kto i kiedy pokaże im, że kwiaty mogą mieć znaczenie.

Forum Kwiatowe
Forum Kwiatowe

Dostarczamy treści dla florystów, właścicieli kwiaciarń i freelancerów. Masz coś do powiedzenia o florystyce i chcesz się tym podzielić z innymi miłośnikami kwiatów? Dowiedz się jak dołączyć do grona autorów. O autorach forumkwiatowe.pl