
Kwiaty z aplikacji. Jak Wolt, Glovo i Uber Eats zmieniają rynek kwiaciarni
Kwiaciarnie coraz częściej pojawiają się na Wolt, Glovo i Uber Eats. Aplikacje otwierają przed nimi kolejny kanał sprzedaży, ale stawiają też pytania o koszty, nowych klientów i przyszłość relacji z kupującymi. Jak rozwija się ten model na polskim rynku kwiatowym?
25/10/2026 (aktualizacja: 25/10/2026)
Jeszcze niedawno przez aplikacje dostawcze zamawialiśmy głównie jedzenie. Dziś obok restauracji, sklepów spożywczych i drogerii znajdziemy również kwiaciarnie. Wystarczy kilka kliknięć, aby zamówić bukiet z dostawą pod wskazany adres, często jeszcze tego samego dnia.
Wolt, Glovo i Uber Eats od pewnego czasu rozwijają w Polsce sprzedaż kwiatów. Korzystają z nich zarówno niezależne kwiaciarnie, jak i większe firmy florystyczne. Dla klientów to kolejny wygodny sposób robienia zakupów. Dla kwiaciarni – możliwość dotarcia do odbiorców, którzy być może nigdy nie trafiliby do ich sklepu.
Kwiaciarnie obok restauracji i sklepów
W Krakowie w kategorii kwiatowej Glovo można było znaleźć ponad dwadzieścia ofert, między innymi FLOWERBAR, Sasankę, Florimę, Flower Vibes czy Kwiaciarnię Balbina. Kwiaty oferuje również Wolt, a na Uber Eats dostępne są kwiaciarnie między innymi w Warszawie. Część firm korzysta jednocześnie z kilku aplikacji, nie rezygnując z własnych sklepów internetowych i sprzedaży stacjonarnej.
Klient przegląda zdjęcia, wybiera bukiet, płaci i zamawia dostawę. Nie musi wcześniej znać kwiaciarni ani szukać jej strony internetowej. Oferta pojawia się w aplikacji, z której korzysta już przy innych zakupach.
Dzięki temu kwiaciarnia dociera do osób, które niekoniecznie planowały kupić kwiaty. Trudno natomiast ocenić, ile takich zamówień rzeczywiście zwiększa sprzedaż, a ile pochodzi od klientów, którzy i tak kupiliby bukiet, tylko inną drogą.
Od pojedynczych kwiaciarni do współpracy z sieciami
W sierpniu 2026 roku Wolt poinformował o rozpoczęciu współpracy z Pocztą Kwiatową. Dzięki niej w aplikacji pojawiła się oferta 62 punktów w 21 polskich miejscowościach. Klienci mogą zamawiać bukiety i produkty prezentowe, korzystając również z korzyści programu Wolt+. To już większe przedsięwzięcie niż dołączenie pojedynczej kwiaciarni. Obie firmy połączyły swoje systemy, aby obsługiwać zamówienia w wielu lokalizacjach.
Podobny kierunek widać za granicą. W październiku brytyjski Just Eat ogłosił współpracę z Eflorist, siecią współpracującą z lokalnymi florystami. Projekt rozpoczęto w czterech londyńskich kwiaciarniach, oferując bukiety z dostawą w czasie krótszym niż godzina.
Takie partnerstwa pokazują, że aplikacje coraz chętniej sięgają po firmy posiadające własną sieć sprzedaży. Łączą dostęp do klientów i kurierów z zapleczem florystycznym, które już funkcjonuje na rynku.
Co właściwie oferuje platforma?
Wolt i Glovo zachęcają kwiaciarnie możliwością dotarcia do nowych klientów, obsługą płatności i dostępem do kurierów. Sprzedawca przygotowuje ofertę, przyjmuje zamówienia i kompletuje produkty. Dostawę może realizować platforma lub, zależnie od warunków współpracy, sama kwiaciarnia.
Nie każda współpraca wymaga jednak sprzedaży przez aplikację. Przykładowo Wolt Drive pozwala korzystać z kurierów również przy zamówieniach składanych bezpośrednio na stronie sklepu.
Dla niewielkiej kwiaciarni może to być sposób na uruchomienie dostaw bez budowania własnego zaplecza logistycznego. Większe firmy mogą w ten sposób poszerzać zasięg sprzedaży.
Oczywiście żadna z tych usług nie jest bezpłatna.
Czy obecność na platformie jest dla kwiaciarni opłacalna?
Za obecność na platformie, obsługę transakcji czy dostawy kwiaciarnia ponosi opłaty wynikające z umowy. Dochodzą do tego ewentualne promocje i rabaty, które widzimy przy niektórych ofertach.
Nie wiadomo jednak, kto i w jakiej części finansuje poszczególne obniżki. Nie ma też wiarygodnych, publicznych danych pokazujących, ile zamówień realizują polskie kwiaciarnie przez aplikacje i ile na nich zarabiają.
Sama prowizja nie przesądza o opłacalności. Pozyskiwanie klientów przez reklamę, własną stronę internetową czy inne kanały sprzedaży również kosztuje. Dużo zależy od tego, czy aplikacja przyciąga nowych kupujących, czy staje się pośrednikiem w zakupach dotychczasowych klientów.
Do tego dochodzi codzienna organizacja pracy. Ekspresowe zamówienie trzeba przygotować, odpowiednio zapakować i przekazać kurierowi. W spokojniejszym momencie dnia nie musi to stanowić problemu. Przy dużym ruchu każde dodatkowe zamówienie wymaga czasu.
Kwiaty są też szczególnie wymagającym towarem w transporcie. Bukiet może dotrzeć uszkodzony, nawet jeśli opuścił kwiaciarnię w doskonałym stanie. Kurier przejmuje dostawę, ale niezadowolony klient najczęściej zapamięta nazwę kwiaciarni.
Kwiaty jako część codziennych zakupów
Platformy dostawcze coraz bardziej przypominają cyfrowe centra handlowe. Gastronomia pozostaje ważną częścią ich oferty, ale obok jedzenia pojawiają się kolejne produkty, także kwiaty.
W listopadzie 2024 roku portal XYZ informował, że liczba zamówień kwiatowych na Wolt wzrosła o 470 procent rok do roku. Sama firma wiązała ten wynik przede wszystkim z poszerzeniem oferty. Nie jest to więc dowód, że Polacy nagle zaczęli kupować kilkukrotnie więcej kwiatów.
Pokazuje jednak zainteresowanie platform rozwijaniem tej kategorii.
Zmienia się również sposób kupowania. Bukiet można zamówić przy okazji przeglądania innych produktów, bez szukania kwiaciarni w Google czy odwiedzania specjalistycznego sklepu internetowego.
Czy taka dostępność zachęci klientów do częstszych, spontanicznych zakupów kwiatów? Na razie trudno to ocenić, ale jest to jeden z ciekawszych kierunków do obserwowania.
Kto będzie budował relację z klientem?
Dla wielu kwiaciarni stali klienci są podstawą działalności. Wracają do sprawdzonego florysty, znają jego styl i wiedzą, czego mogą oczekiwać. Właściciel sklepu również poznaje ich upodobania i potrzeby.
W aplikacji klient zaczyna zakupy od przeglądania dostępnych ofert. Może wybrać znajomą kwiaciarnię, ale równie dobrze następnym razem zamówić kwiaty w zupełnie innym miejscu. Wybór zależy od tego, co akurat zobaczy, jakie produkty są dostępne i jakie warunki dostawy proponuje platforma.
Kwiaciarnia zdobywa więc dodatkową widoczność, ale nie ma już pełnej kontroli nad kontaktem z kupującym.
Pojawia się pytanie, które może mieć dla branży większe znaczenie niż sama wysokość prowizji: czy osoba zamawiająca bukiet przez aplikację zostaje klientem kwiaciarni, czy przede wszystkim klientem Wolta, Glovo albo Uber Eats?
Nie znamy jeszcze udziału tego kanału w całej polskiej sprzedaży kwiatów. Widać jednak, że rozwijają się kolejne formy współpracy, a do aplikacji trafiają nie tylko pojedyncze kwiaciarnie, lecz także większe sieci florystyczne.
Polski rynek kwiatowy od lat opiera się na wielu drogach sprzedaży – od giełd i hurtowni, przez tradycyjne kwiaciarnie, po sklepy internetowe i poczty kwiatowe. Teraz dochodzi do nich jeszcze jeden kanał, który nie musi zastępować pozostałych, ale może zmieniać sposób, w jaki klienci docierają do kwiatów.
Na razie najwięcej pytań dotyczy nie technologii, lecz pieniędzy, klientów i miejsca, jakie w tym układzie zajmie sama kwiaciarnia.
Źródła:
- Wolt Polska – https://press.wolt.com/pl-PL/269015-kwiaty-nie-tylko-na-ostatnia-chwile-poczta-kwiatowa-dolacza-do-wolt-w-21-miejscowosciach/
- Just Eat – https://newsroom.justeattakeaway.com/en-GB/272765-just-eat-partners-with-eflorist-to-champion-local-floral-experts/
- Glovo – https://sell.glovoapp.com/pl/pl/services/flower-shops/
- Uber Eats – https://www.ubereats.com/pl/store/kwiaciarnia-s%26a/RChuaahJXUm_tcZlFQ8kUg
- XYZ – https://xyz.pl/platformy-do-zamawiania-jedzenia-zamieniaja-sie-w-cyfrowe-centra-handlowe-hitem-na-liscie-sa-kwiaty/



