23/04/2026 (aktualizacja: 24/04/2026)
Pelargonia od lat pojawia się w kwiaciarniach – w sezonie częściej, poza nim praktycznie wcale. Dziś jednak w jednych miejscach sprzedaje się bez problemu, a w innych coraz trudniej ją obronić.
Dlatego postanowiliśmy sprawdzić, jak to wygląda w praktyce. Zapytaliśmy ok. 40 właścicieli kwiaciarni o to, jak dziś pracują z pelargonią i czy ma ona realny sens sprzedażowy. Odpowiedzi pokazały, że nie ma tu jednego scenariusza – są bardzo różne doświadczenia, czasem zupełnie sprzeczne.
Obraz rynku: ten sam produkt, różne wyniki
W części kwiaciarni pelargonia sprzedaje się stabilnie. Są klienci, którzy przychodzą po nią co sezon, pytają o konkretne odmiany, wracają wiosną. W innych miejscach pojawia się tylko okazjonalnie albo znika z oferty całkowicie.
Jednocześnie bardzo często pojawia się ten sam wątek: niska marża, silna konkurencja marketów, presja cenowa ze strony lokalnych producentów. Co ciekawe – te opinie często idą w parze z informacją, że klienci nadal o pelargonie pytają.
Klienci pytają, ale sprzedaż nie zawsze ma sens.
Rozbieżność między zainteresowaniem klientów a efektem sprzedaży najlepiej pokazuje obecną pozycję pelargonii w kwiaciarni. Nie znika z oferty, ale przestaje być produktem, który w naturalny sposób generuje sprzedaż.

Dlaczego pelargonia w jednej kwiaciarni się sprzedaje, a w innej nie?
Z odpowiedzi wyraźnie widać, że nie chodzi tylko o sam produkt, ale o sposób jego sprzedaży. Tam, gdzie pelargonia trafia na półkę jako pojedyncza doniczka, często przegrywa ceną. W tej formie trudno konkurować z marketem czy producentem.
Inaczej wygląda sytuacja tam, gdzie jest częścią czegoś większego: gotowej kompozycji, zestawu balkonowego, konkretnego pomysłu dla klienta. Wtedy przestaje być „jedną z wielu roślin”, a zaczyna być rozwiązaniem – takim, które od razu podsuwa klientowi gotowy obraz balkonu czy tarasu.
Pelargonia jako pojedynczy produkt najczęściej przegrywa ceną. W kompozycji to już pomysł, za który klient jest w stanie zapłacić.
W odpowiedziach pojawiają się też inne czynniki: lokalizacja, typ klienta, czy nawet charakter zabudowy. W jednych miejscach sprzedaż napędzają starsze osiedla i przywiązanie do balkonów, w innych – nowa zabudowa i brak potrzeby „zieleni przy domu” sprawiają, że temat praktycznie nie istnieje. O takich czynnikach jak możliwość ekspozycji zewnętrznej czy parking przed kwiaciarnią, nie trzeba chyba nawet wspominać.
W odpowiedziach pojawił się też ciekawy, choć pojedynczy wątek: znaczenie konkretnych odmian. Jedna z kwiaciarni zwróciła uwagę, że to właśnie nietypowa, wyróżniająca się pelargonia potrafi przyciągnąć uwagę klientów i realnie wpłynąć na sprzedaż.
Co sprawia, że pelargonia się sprzedaje?
Z odpowiedzi wynika, że sama obecność pelargonii w ofercie nie przesądza o wyniku – znaczenie ma to, kiedy i w jakiej formie jest ona sprzedawana.
W praktyce sprzedaż pelargonii częściej ma sens wtedy, gdy nie funkcjonuje jako pojedyncza roślina „z półki”, ale jako część gotowego rozwiązania dla klienta – np. kompozycji balkonowej lub zestawu na taras. W takiej formie przestaje być porównywana wyłącznie cenowo, a zaczyna działać jako pomysł na konkretny efekt.
Nie oznacza to jednak, że klasyczna pelargonia w doniczce całkowicie traci znaczenie. W wielu kwiaciarniach nadal ma swoją grupę stałych klientów, którzy przychodzą po nią konkretnie i regularnie. W takich przypadkach może pełnić ważną rolę: jako produkt, który przyciąga ruch i przy okazji wspiera sprzedaż innych roślin.
W odpowiedziach pojawiają się też sygnały, że znaczenie mogą mieć wyróżniające się odmiany oraz sposób ekspozycji. To one w wielu przypadkach decydują o tym, czy produkt przyciąga uwagę i znajduje swoje miejsce w sprzedaży.

Materiał powstał w oparciu o inspiracje i materiały przygotowane w ramach kampanii unijnej Europe in Bloom, wspierającej sprzedaż pelargonii w Europie poprzez działania marketingowe i edukacyjne.




