Walentynki i Dzień Kobiet są już za nami. Dla wielu kwiaciarni to był najbardziej intensywny czas w roku i jednocześnie moment, który dobrze pokazuje, w jakiej kondycji jest dziś rynek.
Z danych z rynku amerykańskiego wynika, że pod względem organizacyjnym sytuacja się stabilizuje. W raporcie „Valentine’s 2026 Floral Industry Report” aż 77% florystów deklarowało, że przed Walentynkami nie obawiało się dostępności towaru ani dostaw. Łańcuch dostaw działa sprawniej niż w okresie największych zaburzeń z lat 2021-2022, a sprzedaż w wielu przypadkach została oceniona jako zgodna z oczekiwaniami.
To jednak tylko część obrazu.
Bo jeśli spojrzeć na sytuację z perspektywy polskich kwiaciarni, widać wyraźnie, że dziś kluczowe problemy leżą gdzie indziej.
Stabilniej – ale tylko z jednej strony
W rozmowach z florystami bardzo szybko pojawia się temat zakupów i ryzyka, które się z nimi wiąże. Nie chodzi już tylko o to, czy towar będzie dostępny. Coraz częściej problemem jest to, ile go zamówić i czy faktycznie się sprzeda.
„Dla mnie największe ryzyko to zawsze ilość towaru. Ile zamówić, żeby było wystarczająco, ale żeby nie zostało. Szczególnie przy roślinach cebulowych, których po Świętach nikt już nie chce kupować”
kwiaciarnia, Poznań
Wielkanoc różni się od Walentynek tym, że nie opiera się na jednym dominującym produkcie. Asortyment jest szerszy, a decyzje zakupowe bardziej złożone. To sprawia, że łatwo przekroczyć granicę między „dobrym zatowarowaniem” a nadmiarem, który później trudno sprzedać.
Najtrudniejsze pytanie: ile zamówić?
W tym kontekście zmienia się też sposób patrzenia na sam towar. Dostępność, która jeszcze niedawno była głównym problemem, dziś schodzi na dalszy plan. Znacznie większe znaczenie ma jakość i trwałość.
W badaniu New Bloom to właśnie te elementy zostały wskazane jako najważniejsze przy wyborze dostawcy. Podobny kierunek widać w Polsce. W ankiecie przeprowadzonej przez ForumKwiatowe.pl wielu florystów zwraca uwagę, że to nie brak towaru jest dziś wyzwaniem, ale jego zachowanie w sprzedaży (pełne wyniki: https://www.forumkwiatowe.pl/kondycja-polskich-kwiaciarni-w-2026-roku-wyniki-branzowej-ankiety/)
Kwiat może być dostępny, ale jeśli nie utrzyma jakości przez kilka dni, zaczyna generować straty zamiast sprzedaży.
Towar jest – problem zaczyna się gdzie indziej
Zmienia się również podejście klientów. To, co jeszcze kilka sezonów temu było oczywistym zakupem, dziś coraz częściej staje się wyborem, który można odłożyć.
„W obecnej sytuacji kwiaty i dekoracje to towar luksusowy. Miło go mieć w domu, ale można się bez niego obejść. Klienci częściej myślą o rachunkach niż o dekoracjach”
kwiaciarnia, Warszawa
To oznacza większą wrażliwość na cenę i ostrożniejsze decyzje zakupowe. Sprzedaż nadal jest, ale trudniej o sytuację, w której sama liczba transakcji przekłada się na satysfakcjonujący wynik finansowy.
Najłatwiej stracić na zakupach
W tej sytuacji coraz częściej wraca jeden wątek – przeinwestowanie.
„Moim zdaniem największym ryzykiem jest dziś przeinwestowanie. Wszystko musi się spinać, inaczej bardzo szybko można popłynąć. A przy sezonie łatwo zostać z towarem na długo”
kwiaciarnia, mniejsza miejscowość
To zdanie dobrze oddaje zmianę, jaka zaszła na rynku. Jeszcze kilka lat temu większe zatowarowanie dawało poczucie bezpieczeństwa. Dziś bywa odwrotnie – to właśnie nadmiar staje się największym źródłem ryzyka.
To rynek, który wymaga większej precyzji
Zestawiając dane z rynku amerykańskiego i głos polskich kwiaciarni, widać wyraźnie pewien kierunek. Pod względem organizacyjnym rynek działa sprawniej niż wcześniej, ale jednocześnie wymaga większej precyzji w decyzjach.
Wynik Wielkanocy nie zależy dziś wyłącznie od tego, czy pojawi się popyt. W dużej mierze rozstrzyga się wcześniej: na etapie zakupów, planowania i budowania oferty.
To nie jest rynek, który wybacza błędy.
Po Walentynkach i 8 marca wielu właścicieli kwiaciarni wchodzi w kolejny sezon z większą ostrożnością niż wcześniej. I być może właśnie to podejście okaże się w tym roku najbezpieczniejsze.
Źródła