20/10/2015 (aktualizacja: 12/04/2026)
Z bagażem jesiennych inspiracji wróciliśmy ze słowackiej Żyliny. Kolejne spotkanie z mistrzostwem florystycznym ukrytym w skromnym i niezwykle wrażliwym człowieku, wśród grona życzliwej grupy florystów, stało się kolejnym powodem do uśmiechu i radości z bycia florystą, chęci uczenia się i chęci poznawania.
[imagebrowser id=189]
Przywieźliśmy ze sobą walizki słowackich i czeskich barw jesieni ubranych w delikatność, ruch i finezję roślin. Odkryliśmy nowe formy i bogate treści kompozycji florystycznych. Pokaz florystyczny w słowackiej hurtowni FLORA SYSTEM uświetniły tamtejsze artystki oraz mistrz florystyczny Premysl Hytych.
REKLAMA
[Zostało jeszcze kilka wolnych miejsc na kierunku FLORYSTA w bezpłatnej szkole policealnej w Jaworze… Zainteresowany? Sprawdź tutaj]
Zaskakującym w pracy czeskiego florysty było na przykład zestawienie piór wykonanych z „woskowych chryzantem” z „czekoladowym kosmosem” – na pozór ciężka forma, o solidnej podstawie dzięki wiotkim łodygom kwiatów zatańczyła na pokazowym stole. Serca widzów skradł także misterny bukiecik z limonium i alstromerii, a także niezwykle ubarwione anturium w wysokiej kompozycji. Artysta przypomniał także o tym, że każda faza życia rośliny jest interesująca, czego doskonałym przykładem stały się suche gałęzie jałowca w szklanym naczyniu. Trawy w dłoniach florysty łapały powietrze w bukietach, a te do teraz wirują skrętolegle wciąż w naszej pamięci.
Projekty artystów zapierały dech w piersiach. Statyczne formy ożywały i uruchamiały wyobraźnię, a połączenie barw i struktur zadziwiało. Artyści współpracowali bowiem z największą artystką jaką jest sama Natura. Ta zaś pozwoliła nam zrozumieć język czeski i słowacki za sprawą międzynarodowego języka – florystyki.
tekst: Magdalena Subocz
zdjęcia: florasystem.com






