XVI Wystawa Tulipanów w Oranżerii Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie po raz kolejny pokazała, że tulipan – choć wydaje się kwiatem dobrze znanym – wcale nie stoi w miejscu. Wśród około 100 prezentowanych odmian wyraźnie było widać, że hodowla idzie dziś w kierunku coraz odważniejszych form, kolorów i struktur.
Tulipany, które zaskakują formą i kolorem
Naszą uwagę od razu przyciągnęły mniej oczywiste formy tulipanów, które wyraźnie wychodzą poza klasyczne schematy. Jedną z nich jest ‘Crown of Dynasty’ – odmiana o charakterystycznym, niemal rzeźbiarskim układzie płatków. To właśnie takie formy zaliczane są do tzw. tulipanów koronowych. Jak mówił nam dr Dariusz Sochacki z Instytutu Ogrodnictwa – PIB w Skierniewicach, ta grupa pojawiła się stosunkowo niedawno, kiedy okazało się, że część nowych odmian po prostu nie pasuje do dotychczasowych podziałów.
Podobny kierunek widać przy tulipanach typu Ice Cream. ‘Strawberry Cream’, z charakterystycznym, warstwowym kwiatem, w którym płatki układają się jakby jeden w drugim, wciąż funkcjonuje poza osobną klasyfikacją, ale wiele wskazuje na to, że i te formy z czasem doczekają się własnej grupy – jak usłyszeliśmy podczas rozmowy.
Coraz wyraźniej widać też, że odbiorcy chętnie sięgają po bardziej efektowne formy – papuzie, pełne czy pełne fryzowane, a także po odmiany o mniej oczywistej kolorystyce. Jak zauważa dr Dariusz Sochacki, to właśnie te typy są dziś coraz częściej rejestrowane. ‘Queensland’ to dobry przykład – gęsty, bogaty, niemal „puszysty” w odbiorze. Z kolei ‘Gold Race’, papuzi tulipan w żółto-zielonych tonacjach, przyciąga uwagę kolorem, który w tej grupie wciąż należy do rzadkości. ‘Happy Clown’ z kolei dobrze wpisuje się w tę tendencję – wyrazisty, kontrastowy, jeden z tych, które od razu przyciągają uwagę.
Nie tylko tulipany
Wystawa w Wilanowie to jednak coś więcej niż przegląd odmian. Dużą rolę odegrał sposób ich pokazania. Aranżacje przygotowane przez Karolinę Ładyżyńską-Skrzypek (Pracownia Greensense) pokazywały tulipany w zupełnie innym kontekście – w kompozycjach z narcyzami, hiacyntami, szafirkami czy krokusami. Pojawiały się nasadzenia w szkle, a także formy z lekkim, wielkanocnym klimatem – z mchem, gałęziami i naturalnymi strukturami.
Tulipan w praktyce
W tym roku pojawił się też nowy, bardziej użytkowy element – stoisko poradnicze prowadzone przez studentów ogrodnictwa SGGW. Proste rozwiązanie, które dobrze odpowiada na potrzeby odwiedzających, bo pytań, jak się okazuje, nie brakuje.
W rozmowie z dr. Dariuszem Sochackim wrócił również temat dobrze znany florystom, czyli zachowanie tulipanów po ścięciu. Problemem nie jest sama trwałość, ale ich naturalna tendencja do dalszego wzrostu w wazonie, co sprawia, że pędy zaczynają się „kłaść”. Coraz częściej producenci sięgają po pożywki, które ograniczają to „wyciąganie się” tulipanów i pomagają utrzymać je w lepszej kondycji.
Do tego wątku nawiązała także Beata Wojciechowska z firmy Smithers-Oasis, partnera wydarzenia, zwracając uwagę na podstawę, o której warto pamiętać: kluczowe jest dobre nawodnienie i udrożnienie wiązek przewodzących w łodydze. To właśnie od tego w dużej mierze zależy, jak kwiat zachowa się po transporcie i w kompozycji.
Choć była to już szesnasta edycja (a mogłaby być osiemnastą, gdyby nie przerwa pandemiczna), wystawa w Wilanowie nie sprawia wrażenia powtarzalnej. Zmieniają się odmiany, zmienia się sposób ich pokazywania – i chyba właśnie dlatego nadal chce się tam wracać.