Mam na imię Justyna, z wykształcenia jestem pedagogiem oraz mistrzem florystyki. Pedagog i florysta… Czy można połączyć te zawody? A jednak… Za moment minie 10 lat od kiedy pojawił się pomysł prowadzenia spotkań warsztatowych o charakterze terapeutycznym dla dzieci – hortiterapia.

Skąd pomysł? Lata temu ekologia nie była tak „na topie” jak dzisiaj. To był totalnie nowy, niespotykany wręcz niemodny temat. Zainspirowała mnie fundacja powstała w USA „Flowers for Kids”. Jej misją było przybliżenie dzieciom natury, z naciskiem na bodźce sensoryczne wspomagając przy tym rozwój dziecka. Według „Flowers for Kids” jeśli dzieci czerpią przyjemność i zabawę z przesypywania piasku, tworzenia zamków z niego to dlaczego nie pójść dalej i wprowadzić dzieci w świat ogrodu, zapachu, doświadczeń… Ziemia niczym piasek! Tego typu zajęć nie było dotychczas w ofercie dla przedszkoli oraz szkół. Popularnością cieszyły się warsztaty z ceramiki, tańca towarzyskiego, następnie modne stały się zajęcia z robotyki… Ale zawsze brakowało tego obcowania dzieci z naturą, w miejscu gdzie dziecko tak naprawdę spędza większość czasu poza domem.

Mali Ogrodnicy: warsztaty wypełnione zielenią, ziemią i… radością!

Wtem pojawili się „Mali Ogrodnicy” pod szyldem Just in Nature (od mojego imienia jak się domyślacie). Zaczęłam wprowadzać do placówek „najbrudniejsze” warsztaty w historii, jak to twierdzą panie woźne (które w tym miejscu pragnę serdecznie pozdrowić!). Warsztaty wypełnione po same brzegi ławek szkolnych i klasowych kątów zielenią, ziemią, naturą… Tym co dla nas tak oczywiste i prozaiczne, a dla młodego pokolenia tak obce, dalekie i nieznane. Zaczęłam zmieniać sposób patrzenia dzieci na brudną ziemię, pełzające dżdżownice, szyszki klejące od żywicy…

Warsztaty podzieliłam tematycznie według czterech pór roku. Każda z nich daje mi możliwość pokazania dzieciom jej zalet, owoców, które wykorzystujemy podczas naszych zajęć. Dzięki temu dzieci mogą się uczyć, bawić, doświadczać i rozwijać wyobraźnię przy pomocy tego, co nam niesie przyroda.

Co dają warsztaty dzieciom?

Pobudzają zmysły. Spotkania „Mali Ogrodnicy” to możliwość wejścia w świat leśnej bajki. Ławki szkolne przestają być ławkami edukacyjnymi, lekcyjnymi, stają się inną przestrzenią. Wyruszamy na przygodę z naturą, która pobudza ich zmysły: węch (zapach roślin), dotyk (tekstura, faktura materiałów pochodzenia naturalnego), wzrok, a nawet smak (dzieci wykonują oliwy smakowe poznając również zapach ziół i przypraw).

Budują poczucie własnej wartości. Podczas zajęć wszystkie dzieci są równe. Panuje wśród nich zgoda, wspierają się i wzajemnie chwalą. Każde dziecko jest zadowolone z własnoręcznie wykonanego „tworu”. Z ogromną radością stwierdzają, że nie sądziły, że potrafiłyby coś takiego wykonać. W ten sposób między innymi budują poczucie własnej wartości, pewności siebie. Wspaniałym momentem jest czas kiedy dzieci po zakończonych zajęciach przytulają swój „Mikroleśny świat w słoju”, traktują go jak swojego „Leśnego Przyjaciela”.

Zbliżają do natury. Dzieci w miastach nie mają styczności z naturą w takim stopniu jak dzieci w wiejskich miejscowościach, mieszkające bliżej natury. W mieście dookoła jest więcej budynków, chodników, a tryb życia bardziej sterylne. Podczas zajęć znika strach przed pobrudzeniem się, brudną ziemią. Przełamują podczas zajęć swoje bariery i obawy. Z czasem otwierają się i zaczynają dzielić się swoimi przeżyciami i doświadczeniami. Opowiadają historie o tym, gdzie napotkały pewne materiały przyrodnicze, których używamy podczas zajęć.

Skąd czerpię pomysły na tematy zajęć?

Inspiruje mnie wszystko: długie spacery z Fabiolą (owczarkiem staroangielskim), podróże, poznawanie nowych ludzi, witryny galerii sztuki, książki, filmy, wystawy… Uważam, że pomysły wręcz się pchają „na stół”, trzeba jedynie mieć otwarty umysł by pozwolić im wejść do naszych głów.

W trakcie pandemii, kiedy byliśmy daleko od naszych „Małych Ogrodników”, wymyśliliśmy projekt pt. „Mali Ogrodnicy w domowym zaciszu”. Jego celem było zaproponowanie najmłodszym spędzania czasu kreatywnie i blisko natury. Materiały, które były potrzebne dzieciom do proponowanych przez nas prac dzieciaki miały znaleźć podczas wypraw i spacerów, co zachęcało również do spędzania czasu na świeżym powietrzu. Chcieliśmy pokazać, że bez nakładów finansowych dzieci są w stanie w fantastyczny sposób spędzać wolny czas, bawiąc się i ucząc zarazem.

Nastały takie czasy, że powinniśmy zadbać o to, co pozostanie po nas na przyszłość młodemu pokoleniu. Tego rodzaju spotkania uwrażliwiają człowieka, podnoszą poczucie własnej wartości, a przy okazji też budują postawę proekologiczną. Może byłby to również dobry pomysł na spędzenie Dnia Dziecka w Waszych kwiaciarniach?

Justyna Świerczewska
Just in Nature

O autorze

Justyna Świerczewska

„Chwytam promienie słońca nawet w pochmurne dni”. Nigdy nic nie powtarza się drugi raz, uważam że albo korzystamy z tego czym obdaruje nas los w danej chwili, albo czekamy w bardzo długiej kolejce po to, co przyniesie kolejny dzień... Uczymy się nowych rzeczy doświadczając, słuchając, obserwując i popełniając błędy. Uwielbiam swoją pracę, chociaż przyjmuję zasadę: kochaj to co robisz, a nie przepracujesz ani jednego dnia... Plany na przyszłość...? „Zaskakiwać, pobudzać do działania, tworzyć pozytywne emocje”